Parabeny, silikony, olej parafinowy, SLES-y, triclosan – to właśnie tych substancji obecnych w kosmetykach każą nam się obawiać specjaliści od urody. Powód jest prosty – w ich opinii to właśnie one stoją za chorobami nowotworowymi i ogólnym pogorszeniem stanu oraz kondycji skóry. Zobaczcie, ile w tych ostrzeżeniach jest z prawdy.
Nie takie parabeny straszne
Dlaczego właściwie należy ich unikać? Otóż w 2003 roku gruchnęła informacja, że te zawarte w dezodorantach mogą wywołać nowotwór węzłów chłonnych. Czy to prawda? Okazuje się, że nie do końca. Do tej pory bowiem, nie opublikowano badań, które potwierdziłby to śmiałe oskarżenie, a jedynie dowiedziono, że mogą one wywołać reakcje alergiczne. To z kolei ma związek z problemami naszej cery, jej stanem, a także faktem, czy przed sięgnięciem po kosmetyk nie poddaliśmy się zabiegom w salonie.
Cała prawda o oleju parafinowym
Według specjalistów od urody – należy ich unikać, ponieważ powodują zatrzymanie toksyn w organizmie, co potęguje między innymi alergie skórne, a ponadto przyczyniają się do zatykania porów skórnych oraz utrudniają skórze oddychanie. Jak jest naprawdę? Po pierwsze – działa on tylko powierzchniowo, więc nie ma mowy o bliższym kontakcie ze skórą. Nie zachodzi też zjawisko zatykania porów.
***
Jak zatem widzicie, nie każdy składnik z tzw. „czarnej listy” szkodzi naszej skórze. Warto mieć to na uwadze w trakcie zakupów kosmetycznych. Już za tydzień dowiecie się o rzekomej, a może faktycznej szkodliwości SLS i SLES-ów, glinu oraz dioksanu.
źródło: Moda na zdrowie 07/2017; Poradnik Super – Wiedza : Gdy masz problemy ze skórą
grafika: pixabay.com
